Kupu Kupu in Black

Okazało się, że to niewątpliwie nowy, najokazalszy i najwspanialszy gatunek, jaki widziałem, jeden z najpiękniejszych motyli na całym świecie. Jego piękno i blask jest niemożliwe do opisania i nikt poza entomologiem nie jest w stanie pojąć tego intensywnego podekscytowania, którego doświadczyłem. Przy wyjmowaniu motyla z siatki serce zaczęło mi gwałtownie bić, krew napłynęła do głowy i wydawało mi się, że zaraz zemdleję, tak jak to bywa w obawie przed nadchodzącą śmiercią. Przez resztę dnia miałem potworny ból głowy. Tak wielkie było to podniecenie, którego powód większość ludzi uznałaby za błahy…” (Alfred Russel Wallace, 1859). 

 

Mount Kinabalu
 

Słowa Alfreda Russela Wallace'a, zawarte w liście do Samuela Stevens'a z 28 stycznia 1859 roku, opisują jego pierwszą wyprawę do dżungli na wyspie Bacan. Fragment ten pochodzi z XIX-wiecznych pamiętników Wallace’a – The Malay Archipelago – do dziś uznawanych za jedno z najwybitniejszych dzieł wiktoriańskiej literatury podróżniczej. Książka dokumentuje nie tylko egzotyczne przygody autora, lecz przede wszystkim jego odkrycia przyrodnicze oraz próby klasyfikacji gatunków w jednym z najbardziej różnorodnych biologicznie regionów świata.

Wallace (1823–1913) był wybitnym brytyjskim przyrodnikiem, biologiem i podróżnikiem, a także zapalonym lepidopterologiem – badaczem motyli. Jako pierwszy zwrócił uwagę na wyraźną różnicę między fauną Azji i Oceanii, wyznaczając granicę biogeograficzną znaną dziś jako Linia Wallace’a. Niezależnie od Charlesa Darwina sformułował również teorię ewolucji poprzez dobór naturalny, co na trwałe wpisało go w historię nauki.

Jednym z najbardziej emocjonujących opisów w jego pamiętnikach jest spotkanie z rajskim motylem Ornithoptera croesus, znanym jako „motyl Wallace’a”. Ten spektakularny przedstawiciel tzw. pazi rajskich (birdwing butterflies) zachwyca rozpiętością skrzydeł, intensywnymi barwami i charakterystycznym, „ptasim” sposobem lotu. To właśnie od tego skojarzenia pochodzi ich angielska nazwa – birdwing, czyli „ptasie skrzydło”.

Emocje, które towarzyszyły Wallace’owi podczas odkryć w tropikalnej dżungli, do dziś udzielają się pasjonatom przyrody. Podobnego doświadczenia można doznać w malezyjskim stanie Sabah na wyspie Borneo, w pobliżu stacji badawczej Danau Girang Field Centre, położonej nad rzeką Kinabatangan. To właśnie tam nad koronami lasu deszczowego szybują potężne motyle z rodzaju Troides – należące do tej samej elitarnej grupy co Ornithoptera.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczególne wrażenie robi Troides amphrysus, znany jako Golden Birdwing. Jego forma flavicollis, wyróżniająca się rozjaśnionym przednim skrzydłem, występuje wyłącznie w Sabah. Inne formy tego gatunku spotkać można od Półwyspu Malajskiego, przez Sumatrę, aż po Jawę. Widok potężnego, złocistego motyla przelatującego nad tropikalnym lasem wywołuje przyspieszone bicie serca i autentyczny zachwyt – dokładnie taki, jaki ponad 160 lat temu opisywał Wallace. Historia odkryć z Archipelagu Malajskiego pokazuje, że pasja badawcza i zachwyt nad naturą są ponadczasowe. Spotkanie z rajskim paziem to nie tylko obserwacja rzadkiego gatunku – to doświadczenie, które łączy współczesnych przyrodników z duchem XIX-wiecznych odkrywców.

Czy takiego doświadczenia oczekiwałem, pakując aparat, lornetki i strój terenowy? Myślę, że tak. Marzyłem, by na żywo zobaczyć jakikolwiek gatunek z rodzaju Troides, Trogonoptera czy Ornithoptera. Czy nasyciłem swój głód obserwatora? Zdecydowanie nie. Niestety wokół stacji badawczej DGFC, położonej w środku dżungli nie było żadnych krzewów z kwiatami, które mogłyby zwabić te pazie w niższe warstwy lasu. Co do zasady Troidesy również nie puddlingują.

Pamiętam poranek, gdy do naszego obozu przybył kolega z zespołu. Opowiadał, że na przystani, oddalonej od naszej stacji o kilka dobrych kilometrów obserwował olbrzymiego czarno-żółtego motyla, zawisającego nad kwiatami. Pokazał film nagrany telefonem komórkowym. Nie mogło być wątpliwości. Była to samica Troidesa, jednego z tych gatunków, dla których przybyłem przecież na Borneo. Następnego dnia, korzystając z pomocy profesora Benoit, odwiedziłem tą samą wioskę. Po wyjściu z łodzi nie minął kwadrans, gdy w oddali ukazał się charakterystyczny kształt, szybujący nad okazałym drzewem. Nie mogło być mowy o pomyłce. Golden Birdwing fruwał niczym ptak nad kwiatami Albicji jedwabistej (Albizia julibrissin), znanej też jako Mimoza jedwabista. Moje ręce się trzęsły, nie mogąc złapać kadru i ostrości. Ja sam nie mogłem złapać tchu, starając się zapamiętać każdą chwilę spędzoną z tym wspaniałym gatunkiem. Niestety zbyt duża odległość przy ogniskowej obiektywu 200 mm nie pozwoliła na ujęcia godne albumu. Lecz dla mnie to spotkanie miało charakter bardziej symboliczny i dokumentacyjny, niż artystyczny. Poniżej jedno z niewielu ujęć po wykadrowaniu, które ukazuje ów wspaniałego motyla.

Korzystając z okazji tego dnia odwiedziłem ogródki kilku miejscowych osób. Kwitnące kobierce kwiatów były miłą odmianą od ciemnej dżungli i bardzo kusiły, by przekroczyć próg nieznanego domostwa. Wszak nie było tam żadnych płotów! Jednym z bardziej fotogenicznych motyli okazał się najpospolitszy na Borneo paź – Lime Butterfly (Papilio demoleus). Okaz, który mi pozował miał uszkodzone symetrycznie skrzydła. Prawdopodobnie od dzioba, co świadczy, iż padł ofiarą ataku któregoś z owadożernych ptaków. Mimo potwornego upału, te kilka chwil w środowisku zurbanizowanym, wśród wałęsających się po ulicach psów i ciekawskich, uśmiechających się mieszkańców, były dla mnie bardzo miłą odskocznią. 

Po powrocie do DGFC jeszcze przez kilka dni widywałem na terenie stacji samca z gatunku Troides amphrysus. Jednakże latał bardzo wysoko w koronach drzew, prezentując swoje wdzięki odziane w czarno – żółte szaty. Co ciekawe, to właśnie te barwy zdobią odświętne stroje największej grupy etnicznej Sabah – ludu Kadazan. Nic więc dziwnego, iż to właśnie endemiczny Troides – Kinabalu Birdwing (Troides andromache), został wybrany na oficjalnego motyla tego stanu. A dodatkowym powodem było podobieństwo jego ptasiego lotu do tradycyjnego tańca ludu Kadazan, zwanego Sumazau, symbolizującego podrywanie się do lotu motyla lub ptaka. Konferencja prasowa ogłaszająca tą nowinę, z udziałem przedstawicieli rządu, naukowców i organizacji pozarządowych odbyła się 2 października 2023 roku. Co tylko potwierdza, że Malezyjczycy kochają motyle! Wszak narodowym motylem Malezji jest inny rajski paź - Rajah Brooke’s birdwing (Trogonoptera brookiana), nazwany od pierwszego białego radży prowincji Sarawak - Jamesa Brooke’a.

Od lewej: Graphium agamemnon agamemnon; Graphium doson evemonides; Papilio nephelus albolineatus; Polyura athamasUdaiana cynis pryeri & Appias lyncida; Papilio nephelus albolineatus; Graphium doson evemonides; Graphium sarpedon luctatius. Fotografie duże poniżej: Papilio nephelus albolineatus; Graphium doson evemonidesUdaiana cynis pryeri & Appias lyncida.

Spotkania z paziami

Black & White

Pazie – nie tylko te rajskie – zawsze wzbudzają najwięcej emocji. Może dlatego, że są okazalsze od rusałek i przedstawicieli innych rodzin. Jest w nich coś majestatycznego i unikalnego. Wszak na całym świecie występuje około 600 gatunków z rodziny Papilionidae. W zestawieniu z blisko 17 500 gatunkami motyli dziennych nie jest to liczba imponująca.

Oczywiście w każdej rodzinie znajdą się okazy wzbudzające ciekawość. Wśród bielinków moją szczególną uwagę przyciągają choćby deliasy (Delias sp.). Endemiczny gatunek z Borneo Ixias undatus, również wydaje się niezwykle interesujący – z dużym prawdopodobieństwem widziałem go przez szybę samochodu… To jednak jedna z nielicznych moich niepotwierdzonych fotografią obserwacji. Wśród rusałek fascynują mnie z kolei agriasy (Agrias sp.), morpho (Morpho sp.) oraz rodzaj Idea.

Jeśli jednak myślę o paziach, fascynują mnie właściwie wszystkie rodzaje. Dlatego na Borneo cieszyłem się z każdego napotkanego gatunku – mknącego nad rzeką Kinabatangan pazia z rodzaju Troides, frywolnie przelatującego po przydomowych ogródkach Papilio demoleus czy poddającego się „puddlingowi” Papilio agamemnon. W każdym z nich można się zakochać. Każdy jest barwny, finezyjny w kształcie skrzydeł, niemal doskonały.

A jednak, gdybyście zapytali mnie o najbardziej nieoczekiwane spotkanie, nie wymieniłbym żadnego z powyższych. Najbardziej zapamiętałem dwa spotkania z odzianą w czerń i biel Heleną – Papilio nephelus albolineatusWłaściwie to na Borneo występują dwie Heleny: rzeczona Black & White Helen oraz Great Helen, czyli Papilio iswara araspes.  Nawet jeden z "narodowych" samochodów Malezji nazwano na cześć tego motyla - Proton Iswara. Z tych dwóch podobnych gatunków tylko nephelus posiada na przednich skrzydłach dodatkowo biała przepaskę. 

Od pewnego czasu fascynuje mnie podrodzaj Menelaides, do którego należy wspomniana Helena oraz wiele innych olbrzymich, czarno-białych paziów. Można by rzec, że są do siebie łudząco podobne. Zamieszkują wyspy Malezji, Indonezji czy Oceanii.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się jednego z nich w środku lasu, choć oczywiście ich habitatem są nizinne lasy deszczowe. Niemniej placówka DGFC położona jest w dżungli, a motyle te lubią bardziej krawędzie lasu, graniczące z otwartą przestrzenią, by móc żywic się nektarodajnymi kwiatami krzewów. Tym większe było moje zdziwienie, gdy kolega z zespołu – fotografujący ptaki – zwrócił mi uwagę, że przy naszym „spocie” z puddlingiem, tym przy kuchni, który opisywałem w pierwszej części artykułu, pojawił się wielki czarno-biały motyl. W pierwszej chwili ta informacja do mnie nie dotarła. Musiałem się zastanowić, by rzucić od niechcenia: „Jesteś pewien?”. Oczywiście, gdy dotarłem na miejsce, motyla już nie było. Został jednak ślad – fotografia. Mojego zdziwienia nie sposób opisać. Pomyślałem: skoro przyleciał raz, przyleci i drugi. I rzeczywiście – wrócił.

Helenę widywałem również w niewielkiej osadzie nad rzeką Kinabatangan. Jej kuzyn, Papilio memnon, mignął mi z kolei w Sepiloku, przy wejściu do uroczego Sepilok Jungle Resort, w którym zatrzymałem się na jedną noc. Bardzo polecam Wam to miejsce przez wzgląd na Rainforest Discovery Centre, ze wspaniałą ścieżka w koronach drzew oraz Sepilok Orangutan Rehabilitation Centre i przede wszystkim Bornean Sun Bear Conservation Centre, z biruangami, najmniejszymi niedźwiedziami na świecie. Wszystko jest w jednym miejscu, a takie gatunki jak dzioborożce, sokoliki czy zimorodki są na wyciągnięcie ręki. Miałem okazję poznać założyciela tego azylu dla niedźwiedzi - dr Wong Siew Te - który podzielił się historią i ciekawostkami na temat tego zagrożonego gatunku. 

Wracając jednak do motyli - Papilio nephelus to gatunek niezwykle dostojny, niemal żałobny, który kradnie całe przedstawienie. Wyróżnia się subtelnością kontrastu. Muszę się przyznać, że od dziecka mam słabość do minimalizmu barw – przez wiele lat moim ukochanym rodzimym gatunkiem była przecież rusałka żałobnik (Nymphalis antiopa).

Jeśli również fascynują Was gatunki odziane w czerń i biel, zwróćcie uwagę na podrodzaj Menelaides. Jednym z najbardziej efektownych przedstawicieli tej grupy jest Papilio gambrisius z archipelagu Moluki. Samce są imponujące, samice jeszcze większe. U niektórych gatunków śnieżna biel kontrastuje z głęboką czernią, u innych pojawiają się subtelne odmiany kolorystyczne – jak u Papilio polymnestor z Indii i Sri Lanki, gdzie biel zastąpiona została błękitem oceanu.

Samce z reguły są czarne z charakterystycznymi białymi przepaskami na tylnych i czasami przednich skrzydłach, jak u P. tydeus (Moluki, Obi), P. bridgei (Wysypy Salomona), P. aegeus (m.in na Kei i Aru), czy P. ambrax (znany m.in. z wysp Waigeo, Misool). Wiele gatunków jest pospolitych, jak P. alphenor, P. polytes czy wspomniany wcześniej P. memnon. Są też  prawdziwe rarytasy – np. Papilio godeffroyi z Samoa,  P. jordani  z północnego Sulawesi czy Papilio hypsicles z archipelagu Vanuatu.

Większość gatunków z podrodzaju Menelaides pozbawiona jest typowych dla paziów ogonków, choć są i takie, u których są one wyraźnie zaznaczone. Należą do nich chociażby: P. macilentus (z Japonii), P. sataspes (Sulawesi), P. albinus (Nowa Gwinea) czy olbrzymi P. iswara ( z Sumatry i Borneo) wraz dorównującym mu wielkością P. ascalaphus (Sulawesi) i mniejszym P. iswaroides (Sumatra). U niektórych gatunków ogonki są z kolei ledwo zauważalne, jak u P. heringi  z wyspy Halmahera.

Jak w każdej grupie, mam i tutaj swojego Świętego Graala. Jest nim wspomniany Papilio polymnestor  – gatunek, którego nie tylko chciałbym zobaczyć, ale przede wszystkim uwiecznić na artystycznej fotografii, tak jak udało mi się to z Heleną na Borneo.

Pozostawiam Was zatem z czarno-białymi kadrami wspaniałej Heleny.

 

Do usłyszenia!
Rafał

Czerń i Biel

Ciekawostka - Słoneczny niedźwiedź

Biruang malajski, najmniejszy niedźwiedź świata, mierzy nieco ponad metr – tyle co duży pies. Niedźwiedź brunatny jest od niego nawet sześciokrotnie cięższy i dwukrotnie dłuższy. Biruang świetnie się wspina, buduje hamaki w koronach drzew i ma najdłuższy język wśród niedźwiedzi – aż 25 cm, by wydobywać owady i miód. Stąd przydomek „Honey bear”! Właściwa, angielska nazwa „Sun bear” pochodzi od żółtawej, półksiężycowej plamy na piersi – symbolu wschodzącego słońca i ochrony przed złymi duchami. Niestety nie chroni ona przed kłusownictwem i utratą siedlisk. Dlatego powstają azyle, wśród nich takie ośrodki jak Sun Bear Conservation Centre w Sepilok,  na Borneo. Biruanga możecie zobaczyć również w łódzkim Orientarium. Naukowcy z Danau Girang Field Centre śledzą wędrówki tych niedźwiedzi w dżungli, zakładając m. in. fotopułapki.  W Ośrodku w Sepilok możecie na żywo zobaczyć te niezwykłe stworzenia, dowiedzieć się o ich biologii i ochronie, a nawet kupić koszulki i maskotki z ich podobizną. Jeśli dopisze Wam szczęście spotkacie dr Wong Siew Te, założyciela Ośriodka, który z pasją opowiada o swych podopiecznych.

Obserwuj nas na Instagramie

@ornitho.pterum

Ornithopterum.pl